Nie samym szyciem człowiek żyje. Tym razem na mój warsztat trafił stół. Remonty, przeprowadzki, w konsekwencji czego stół do kuchni był potrzebny. Jeśli mnie stać na kupno drewnianego mebla, to zdecydowanie wybieram tą opcję. Ten był pokryty grubą warstwą farby olejnej i lakieru. Cały komplet jest sosnowy (są jeszcze dwa taborety). Trochę pobawiłam się opalarką, oszlifowałam i położyłam lakier bezbarwny. Chciałam pozostawić naturalny kolor drewna.
 |
Widać częściowo taborety, nad którymi pracuje. |
 |
Tutaj jeszcze bez dokończonej szuflady. |
 |
Bardzo podobają mi się gałki ceramiczne :) |
Jestem zadowolona z efektu końcowego. Myślę, że w przyszłości może spokojnie pełnić funkcję niedużego biurka ze względu na swe małe rozmiary.
Pozdrawiam!
Świetnie odnowiłaś ten stół.
OdpowiedzUsuńUwielbiam zdjęcia przed-po i ten efekt jak z takiego sobie mebelka wyłania sie prawdziwe cudo.
Ja nie opalam, tylko stosuję specjalną galaretkę usuwajacą stary lakier. Wprawdzie śmierdzi, ale nie zapyla calego domu. Szlifierką dokańczam i wygładzam.
Remonty też są fajne, prawie jak szycie :).
Dziękuję za komentarz :)
OdpowiedzUsuńDo tej pory stosowałam tylko raz środka do usuwania starych powłok. Efekt średnio mnie zadowolił. Pewnie dlatego, że naliczyłam co najmniej 6 warstw farby olejnej na odnawianym przedmiocie. Będę z pewnością próbować, wykorzystać tę metodę jeszcze na jakimś innym meblu :)
Profesjonalnie zdarłaś farbę, w życiu bym nie powiedziała że blat był pokryty ,aż taką grubą warstwą.
OdpowiedzUsuńJa dla odmiany polecam szlifierkę kontową plus krążek ścierny :)
Ps. Efekt jest odjazdowy
Pozdrowionka